Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojaże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojaże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 stycznia 2014

marzenie nr 8 i 12 spełnione!!!

To były chyba najdłuższe wakacje w moim życiu! A przynajmniej tak by się wydawało :P

22 tysiące kilometrów spędzonych w samolocie
12 godzin spędzonych na lotnisku
6 dni na morzu
4 dni na lądzie
4 państwa ( wliczając przesiadkę w Dubaju )
6 różnych walut
461 zdjęć
7 nakręconych filmików
1 przejażdżka na słoniu
1 przejażdżka tuk tukiem
2 przejażdżki kolejką linową
2 przejażdżki promem
2 przejażdżki taksówką
10 przejażdżek metrem
kilka przejażdżek autokarem
kilkadziesiąt przejażdżek windą
2 kąpiele morskie
2 kąpiele w jacuzzi
2 kąpiele w basenie
1 tajski masaż
1 sesja na łyżwach
1 sesja na rolkach
1 gra w koszykówkę
2 gry w ping ponga
1 show na lodzie
4 show w teatrze
1 wejście do zoo
6 ekskluzywnych kolacji na statku
1 kolacja w ciemnościach
1 nie zapłacony rachunek
1 wielki wstyd bo nie zapłaciliśmy rachunku , ale co użyliśmy to nasze!!! :)

Singapur






 

Malezja








 Tajlandia








 Statek










Warto mieć marzenia i dążyć do tego by je spełniać! ;)

niedziela, 12 stycznia 2014

w poszukiwaniu zorzy polarnej

Plan był prosty, jechać przez 3 godziny przez całą Irlnadie ( i kawałek Irlandii północnej ) by dotrzeć na wybrzeże Atlantyku. A tam rozbić obóz i do 3 nad ranem czekać na zorzę ;) Łatwizna, ha! Od usłyszenia pomysłu do wykonania minęło niecałe 20 godzin i w Bundoran ( aka kąpletne wydupczenie ) byliśmy już o 22. Super! :D
Mimo, iż nie było nam dane zobaczyć zorzy polarnej to spędziliśmy miło czas:

* będąc jedynymi klientami w Indiańskiej restauracji
* odkrywając smak nowego piwa
* doświadczając wschodu słońca nad oceanem bez słońca
* delektując się cudownymi widokami i świetnym towarzystwem

I w tym miejscu chciała bym podziękować mojej przyjaciółce Pat, która była głównym motorem pomysłu. Dzięki Pat! Gówno widzieliśmy, ale było zajebiście! :D




Jak my to widzieliśmy


Jak widział to aparat

niedziela, 4 sierpnia 2013

niestraszne wcale morskie fale ani ozonowa dziura

Wakacje , wakacje i po wakacjach. Ah...Portugala, piękne plaże, grillowane rybki i dzban słodkiej sangrii ze świeżymi owocami. Tak właśnie spędziliśmy naszą piątką rocznicę ślubu.


Poza plażowaniem, uprawianiem miłości , upijaniem się winem i objadaniem pysznymi potrawami , bawiliśmy się na maxa! Wyszmaciliśmy  się w aqua parku , na wielkich falach i na wodnej sofie ( tej ostatniej "przyjemności" nigdy więcej! :P) Gardło zdarłam 3 razy ale, co się naśmiałam to moje :D

 

W ostatni dzień postanowiliśmy iść na parasailing. Ale tam już nie miałam głosu żeby się wydzierać. Jedyne co mi pozostało tam na górze to się posrać :D ( pozdrawiam Marka, dzięki za ostatni komentarz! )




poniedziałek, 15 lipca 2013

piach w uszach i kamyk w pępku - czyli plażowanie nad Celtyckim morzem.

To był udany weekend. Trzy dni słonecznej pogody i beztroskiego leżenia na plaży, a wieczory spędzone w gronie przyjaciół. Czasem jest fajnie tak po prostu być i żyć.

Piątek - Bray. Polskie piwo, irlandzkie frytki z octem i zachód słońca.


Sobota - Graystones. Małe kamyki lepiące się do pośladków i lody z automatu.



Niedziela - Brittas Bay. Piach w uszach i żar irlandzkich tropików.


Podkład na kolejne wakacje gotowy. Za dwa tygodnie Portugalia. Aż się nie chce ruszać dupy jak pod nosem ma się takie piękne plaże i wspaniałą pogodę. Mam nadzieje że niedługo wszystko wróci do normy i znów zawitają do nas chłody i deszcze co bym bez żalu mogła wyjechać , sasasasasa!!! :D

Słońce rozgrzało we mnie żądze przygód. Może USA w 2014? Od dawna marzyłam o takim wypadzie do naszych zachodnich sąsiadów, ale zraziła mnie papierkowa robota odnośnie wizy. Ja lubię jak się łatwo i przyjemnie ,kupujesz bilet ,wsiadasz do samolotu i lecisz ,ale może warto by było spróbować coś wymotać? Jednak zostawię to już na ''po wakacjach'' i teraz się skupię na tym co jest.

mój wakacyjny hicior - kliknij by posłuchać

niedziela, 9 czerwca 2013

ostatnie podrygi

2 wina
3 piwa
11 drinków
29 kawałków ciasta
2 kg czereśni
6 gałek lodów
14 kawałków arbuza
3 posiłki dziennie
21 tys. kalorii
9 morskich kąpieli
12 kąpieli basenowych
38 godzin spędzonych pod bezchmurnym niebem
270 zdjęć
ZERO wypłakanych łez ( impressive )

Czas wracać do Dublina.


środa, 5 czerwca 2013

baterie sloneczne

Słodkie wino jak pocałunki kochanka przyprawia mnie o lekki zawrót głowy. Słońce rozkosznie pieści moje ciało swoimi promieniami a deszcz zdobi swymi kroplami wakacyjna sukienkę.  Wszystko ma swoje uroki. Gdy pada brązowa skora nabiera piękniejszego odcienia a włosy lgną do siebie by odtańczyć swój erotyczny taniec. Zaraz potem wychodzi słonce i rwie deszczowe wątki na kawałki a spragnione półnagie ciało składa mu hold na plażowym leżaku.

Dni płyną swobodnie jak jasne chmury przecinając noc i wyznaczając nowy wschód słońca. Sparaliżowana spokojem wcinam soczyste owoce i rafinowy cukier. Niech żyją wakacje!

Stoję na brzegu morza i pozwalam by woda obmywała moje stopy. Jest tak zimna , ze w sekundzie sutki staja mi dęba! Stoję tak nieruchomo i rozkoszuje się promieniami słońca, które rozbijają się o moja skóre niczym diamenty o lustrzana tafle.
Starsza kobicina ubrana w jednoczęściowy zielony kostium kąpielowy zmierza w moim kierunku. Uśmiecha się, po czym dziarskim krokiem wchodzi do wody. Cholera , nie mogę być gorsza! Dajesz Magda - mówię do siebie w myślach po czym powoli zanurzam łydki, kolana, uda - Boże jak zimno - przód i tył jednocześnie  , potem pępek , napinam się jak struna , 3,2,1....płynę!!! Przez kilka sekund moje ciało okrywa zimny kombinezon, lecz po chwili szok mija. Ach jak przyjemnie!

morze Jońskie

wtorek, 4 czerwca 2013

prosto z Corfu

Nareszcie uraczyłam swoje blade dupsko promieniami słonecznymi :) Wakacje - jak dobrze jest się lenić cały dzień!
Upijam sie słodkim greckim winem i zajadam czarnymi oliwkami. Świeże owoce morza, pachnące pomidory i ser feta , a w tle moje ulubione nuty na mp3. Leżę przy mężczyźnie mojego życia, w ręku trzymam taniego harlekina, a słońce napierdala na maxa! Namiętny stosunek w południe, gorący sex z wieczora. Czysta woda i czyste myśli. Totalny relax!

Corfu - Kontokali

czwartek, 9 maja 2013

jak odnaleźć w życiu cel - czyli Amsterdam część 2

Zbierz się do kupy! - myślę sobie, lecz w ciąż nie mogę się pogodzić z tym co się dzieje. Tak, to cały czas trwa. Minęły ponad 24 godziny a ja cały czas zapominam co robiłam kilka minut temu i czy to w ogóle byłam ja? A niby kto do cholery jasnej? Jasne że ty! Uświadom to sobie! Momenty oprzytomnienia wydają się dłuższe, lecz ciągle miewam ataki paniki i będę je jeszcze miała przez kilka dni. Są krótsze i wydają się irracjonalne ale nadal są. Coś jeszcze zaczyna się ze mną dziać. Ogarnia mnie wszechobecna beznadziejność. Nic już nie ma sensu. Jeszcze przed wyjazdem wydawało mi się,że wiem :/ O słodka naiwności! Jeśli sądziłam że moja walka dobiegła końca to grubo się pomyliłam. Otworzyło się przede mną kilka nowych drzwi, w które muszę wejść i dokonać generalnego porządku. Skrzętnie przed sobą to ukryłam , bynajmniej ,moja podświadomość ukryła kilka problemów przede mną o których nie miałam pojęcia. Nie, przepraszam, w głębi serca wiedziałam że to nie koniec. Konfrontacja z mamą to był dopiero wierzchołek góry lodowej. Czas zakasać rękawy i brać się do roboty. Ale za co? Stąd to uczucie beznadziei. Wydawało mi się , znowu podkreślam to słowo, że wszystko sobie uporządkowałam i nie ma już co wywlekać, a tu proszę, lawina spada na mnie jak grom z jasnego nieba. Wciąż jestem w szoku ,że tyle gówna wypłynęło po jednym ciastku!

W ten felerny dzień uświadomiłam sobie kilka rzeczy:

1. Boję się że umrę młodo - i może zabrzmieć to głupio, ale jak byłam mała moja świętej pamięci babcia wzięła mnie za lewą rękę i z przerażeniem mówi "ale masz krótką linię życia'' ,czy coś w tym stylu. Nie pamiętam dokładnych słów , lecz pamiętam jej zatroskanie. Niby nic a wbiłam sobie to wydarzenie do głowy :/ I chociaż wiem że jest mega irracjonalne to jednak w głębi duszy się boję.

2. Boję się że mój mąż ( nie podoba mi się to słowo, bo brzmi bardzo oficjalnie) umrze przede mną lub coś mu się stanie. Straciłam tatę jak miałam 9 lat i nie wiem czy ma to jakiś związek z tym co teraz czuję ,ale czasem nachodzą mnie mroczne myśli. W głowie roi mi się od nich i choć ucinam je w zarodku, to raz za razem wracają jak bumerang.

3. Nie akceptuję siebie. Też mi nowość! Pamiętam jak mama mówiła że ją rozepchałam jak byłam w jej brzuchu bo się źle ułożyłam czy coś i to przez to jest teraz gruba ,a po moim starszym bracie od razu wróciła do dawnej figury. Zostawię to bez komentarza :/

4. Nie mam w życiu celu i nie wiem co sądzić na ten temat. Może życie samo w sobie jest celem i nie trzeba się starać żeby zwrócić kogoś uwagę, nie trzeba być najlepszym i najpiękniejszym, mieć świetną pracę i dwójkę dzieci. Może nic nie trzeba. Może wystarczy że po prostu jestem?

Amsterdam