Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 października 2016

radykalnie

O jakże moje poglądy ostatnio drenują mnie z energii. Jak raz sobie coś włożę do łba to choćbym miała pluć sobie w brodę, jestem w tym w 100% . I nie ma że boli, że piecze , że to nie działa , tak powiedziałam to tak musi być! A później płaczę w kącie i wymyślam sobie od najgorszych. A wystarczyło by coś zmienić. 
Takie proste, nie? 

piątek, 21 października 2016

na bakier

Brak mi empatii. Nie potrafię współczuć nikomu oprócz sobie.
Brak też umiejętności interpersonalnych, przez co czuję się samotna i niezrozumiana.
Nie lubię się użalać, jednak robię to często.
Gardzę sobą.
Nie lubię siebie.
Chciała bym być kimś innym, ale wyobraźni też mi brak.

I znów myślę by wrócić na terapię...tylko co to da?

wtorek, 18 października 2016

do domu

Przebyłam długą drogę i stwierdzam: Nic nie jest w stanie mnie zadowolić. W środku jestem smutna i zła.

Witaj w domu.

poniedziałek, 20 października 2014

czy istnieje życie przed życiem

Zawsze myślałam, że to ja jestem szurnięta , a tymczasem okazuje się ,że jestem najzdrowsza z całego towarzystwa!!! Ha! O ironio! Najsłodsza ze słodkich!

Przeczytałam książkę pod tytułem ''człowiek w poszukiwaniu sensu". Czy ja powiedziałam ''przeczytałam?'' ,o przepraszam, ja ją połknęłam w całości razem z tymi wszystkimi ludźmi wymordowanymi w komorach gazowych. Wszystko co robimy ma jakiś sens - takie to oto zdanie uderzyło mnie prosto w twarz po zakończeniu. Aż do dzisiaj czuję ten piekący ból. Czy aż tak źle? Nie, przeciwnie! To tak jakby ktoś zdarł mi starego zzieleniałego strupa, na dodatek z mózgu! Wreszcie trochę powietrza!

Lubię poddawać nowe olśniewające stwierdzenia własnej analizie. Więc czy aby na pewno tak jest? Czy zdarzenia które się nam przytrafiają mają jakiś cel? Czy to tylko pobożne życzenie, które nadaje naszemu cierpieniu sens? O tym mój drogi czytelniku musisz sam zadecydować. I niech każdy sobie wieży w co chce! Ha!

poniedziałek, 21 lipca 2014

Czuję się opuszczona...Najbardziej doskwiera mi to, kiedy jestem zdana sama na siebie, bez pomysłu na to , co zrobić ze sobą.
Komputer powoli przestaje być moim wiernym kompanem. Nudzi mnie i zarazem frustruje to co znajduję w sieci.

Mam taki problem - zawsze muszę coś robić. Nie umiem po prostu być, bo kiedy jestem lecą łzy, tak bardzo mnie lubię być ze sobą.

Chyba wymyślę sobie przyjaciela, może młodszą siostrę, która będzie mnie motywować do działania. Bo tak samej dla siebie to mi się nie chce.

edit

Pomyślałam, że mogła bym wyobrazić sobie siostrę bliźniaczkę. Trochę brzmi jak rozdwojenie jaźni z tym wyjątkiem, że ta druga JA , będzie gdzieś obok , a ja zostane sobą. Tak, żebym miała kogoś do pomocy 24h na dobę. Ha!

sobota, 19 lipca 2014

och...ach....

Pamiętam ,że kiedyś pogoda nie stała w niczym na przeszkodzie. Jeździło się rowerem w zawieruchy i pływało w basenie w deszczu. Nie straszne było chodzenie po brudnych piwnicach na bosakach i podcieranie tyłka liśćmi hehe. Dzisiaj już nawet woda z kranu nie smakuje jak dawnej....

poniedziałek, 14 lipca 2014

how sad is that?

Wstaję rano. Poranna toaleta, śniadanko i codzienny rytuał - FB, poczta, blogi....hallo!!! Co może się dziać ciekawszego w sieci niż w realnym życiu?!

piątek, 11 lipca 2014

poklep mnie

Tak ciężko jest zrobić coś tylko dla siebie. Bo po co? Bez braw i klepania po ramieniu to nie to samo. Bez kolejnych zdjęć dodanych na FB w pięknym makijażu, lub w kostiumie kąpielowym na egzotycznej plaży dzień wydaje się stracony.
Smutne to...
Potrzeba akceptacji, przynależenia do grupy jest uzależniająco silna. Bądź cool, albo bądź nikim.
Czy tak mają wyglądać kontakty socjalne? Czy facebook mógł by służyć do czegoś więcej , czegoś fajniejszego? Czy można by było zamiast kolejnych zdjęć dodać swoje przemyślenia? Może tak zaangażować znajomych w jakąś ciekawą kampanię myśleniową. Ale w sumie nie wiem o co chciała bym pytać ludzi. Eee....chyba jednak wystarczy mi ich LIKE pod pięknym zdjęciem.

czwartek, 10 lipca 2014

nie samą pracą....

Zrezygnowałam z części pracy na rzecz wolnego czasu. Ha! Tak się bawi szlachta! :D
I co? I panoszę się! Tu plakat stworzę, tam nagram vine'a. Śpiewam, tańczę, żyję. I nie ma już ''byle do piątku''. I już nie stękam, że poniedziałek, że się nie chce kiedy nawet się nie zaczęło. Mogę robić mniej ,więc robię, bo nie samą pracą żyje człowiek.


I refleksja, która wciąga jak Jaruzelskie bagno - czemu do cholery tak gnamy? Dokąd to tak?

Jakiś czas temu robiłam ankietę w moim miejscu pracy. Nie żeby miało by to związek z tym co robię. Nie. Po prostu lubię podjudzać ludzi hehe. Zbuntować ich lekko przeciwko temu dziwnemu systemowi , w którym każdy z nas utkwił. Tak więc moje pytanie brzmiało: "co byś zrobił/a ,gdyby pieniądze nie stały na przeszkodzie?"
Niezwykłe w tym całym projekcie było to, że zapytani udzielali jednej i tej samej odpowiedzi.

Jeśli więc wszyscy chcemy tylko jednego, czemu idziemy w totalnie innym kierunku?

Co byś zrobił/a ,gdyby pieniądze nie stały na przeszkodzie?

środa, 19 marca 2014

homo kurwa sapiens

Chodzimy do pracy której nie lubimy.
Spotykamy się z ludźmi  których nie lubimy.
Robimy i mówimy rzeczy których nie chcemy.
W imię kurwa czego?! W imię życia wiecznego?!

Sfrustrowani, nadęci , niewyspani. Ciągle mało. Ciągle czegoś brak. 6 godzin na sen, 8 godzin na pracę - daj Boże! I byle do piątku. Byle do wakacji. A później znowu to samo. Bezmyślnie kręcimy się w kółko. I gnamy, i pędzimy przed siebie. Szybko... Szybciej...Coraz szybciej...!
Znaleźć pracę, znaleźć żonę. Kupić samochód, kupić dom, spłodzić dziecko. Nowy telewizor, nowy telefon. Więcej! Więcej! Coraz więcej!!!
Czasem choroba , bądź wypadek pozwoli nam na chwilę wytchnienia. Chwilę...bo później znowu wracamy na miejsce by odegrać swoją tragiczną rolę w martwym życiu.

Nie! Nie! Nie!  - krzyczę co sił. Ja tak nie chcę żyć! Po czym ubieram się i wychodzę do pracy.

środa, 12 marca 2014

intymnie

Płakałam, lecz tym razem ze szczęścia. Każde jego rozkoszne pchnięcie przyjmowałam z miłością i ze wzruszeniem. To coś niesamowitego dzielić się życiem z ukochaną osobą.

Dzień podjęcia tej decyzji zawsze nieuchwytnie majaczył gdzieś przede mną. Tymczasem dzisiaj to już historia. Milowy krok na przód.


Cały dzień chodziłam roztargniona i dziwnie podekscytowana. Nie mogłam się na niczym skupić i tylko jedna myśl nieustannie dźwięczała mi w głowie ''czy już jestem w ciąży?''. I w tedy powoli , jakby za zasłony przedzierało się słońce, zaczęło to do mnie dochodzić. Już od dawna chciałam zostać matką, jednak nie dopuszczałam tej myśli do siebie. To znajome kłucie w sercu na widok okrągłego brzuszka zdradzało jednak prawdę.
Cały dzień i całą noc biłam się z tymi myślami ,aż wreszcie postanowiłam z siebie to wyrzucić i w tedy jakby kijem przez łeb , uderzyła mnie cała prawda. To nie dziecka tak bardzo pragnęłam , tylko poczucia że jestem coś warta. Myślałam, że dzięki dziecku poczuję się dorosła ,że będę potrafiła wyrazić własne zdanie i zawalczyć o swoje. Może i moja matka nareszcie powiedziała by mi, że jest ze mnie dumna, że w końcu udało mi się coś dobrze zrobić.
Nigdy nie sądziłam ,że będę chciała zajść w ciążę z takich pobudek. Boże ,tak mi przykro :( Tak mi jest wstyd, wstyd tego, że swoje szczęście nadal uzależniam od kogoś lub czegoś.

Jest część mnie która po prostu chce podzielić się życiem, która pragnie pokazać tej maleńkiej istocie jaki świat jest piękny, że życie może być błogosławieństwiem, a nie tylko pasmem nieszczęść i smutków, że ludzie potrafią być są wspaniali, pełni empatii i radości którą chcą się dzielić z innymi. To wszystko chcę Ci pokazać. Chcę Cię nauczyć kochać i cieszyć się ze śpiewów ptaków, ze słonecznych promieni budzących o poranku , z zapachu świeżo ściętej trawy i dotyku ukochanej osoby, więc jeśli masz ochotę , zamieszkaj proszę pod moim sercem.

poniedziałek, 3 marca 2014

coś umiera a coś innego się rodzi

Dokładnie rok temu założyłam tego bloga i dokładnie dzisiaj zamierzam zakończyć ten projekt.

12 miesięcy i ponad 160 postów. Nie wiedziałam że jestem tak negatywna puki nie zobaczyłam tego na własne oczy. Jak lustro w którym przeglądam się co rano  tak i ten blog dał mi możliwość zajrzenia we własne myśli. Słowa których nie wypowiedziałam na głos, złość, smutek , żal i gorzkie zły, a także chwile zadumy, radości i te kiedy pierdoliłam totalne głupoty, to wszystko znajduje się tutaj.
Głębsze przemyślenia zostawiam dla siebie, jedynie co mogę dodać to to, że była to najwspanialsza, a zarazem najniebespieczniejsza wycieczka w głąb siebie którą zamierzam dalej kontynuować.




Mam na imię Magda i jest kilka rzeczy które w sobie lubię ♥ :D



środa, 12 lutego 2014

do mety

Nie można udawać kogoś, kimś w jakimś stopniu się nie jest.

Powoli mój projekt zbliża się ku końcowi. Czytam każdy post od początku i robię notatki, które będą zwieńczeniem mojej 12sto miesięcznej pracy nad sobą.


niedziela, 9 lutego 2014

spenialiśmy

Niedzielny poranek. Jest cicho i leniwie. Najlepszy czas na sex. Spontaniczna decyzja i przyspieszone bicie serca....spenialismy.

Czasem wolała bym nie musieć podejmować tak odpowiedzialnych decyzji wiążących na całe życie. Bo co jeśli nie będę potrafiła zaakceptować swojego ciała? Co jeśli nie dam rady wcielić się w rolę matki?
Może jestem niedojrzała, a może po prostu boję się wychylić nosa po za swój wygodny słoik.

środa, 5 lutego 2014

granice są tam, gdzie sam je sobie postawisz

Po wakacjach zostały już tylko mętne wspomnienia przyćmione lecącymi śpikami z nosa, słaba opalenizna i to dziwne uczucie niedowierzania. Czy to napewno byłam ja? Ale zdjęcia uśmiechniętych twarzy potwierdzają moje przypuszczenia ( po tym pieprzonym ciasteczku z haszyszem czasem mam takie trudności z odróżnieniem faktów od fikcji, zwłaszcza kiedy przytrafia mi się coś pięknego;p ).

Nigdy nie marzyłam o podróżach. Dalekie wyjazdy były ponad moje najśmielsze oczekiwania, ale kiedy okazja się zdarzyła złapałam byka za jajca i mino wątpliwości i irracjonalnych przekonań, nigdy go nie puściłam!
Pamiętam mój pierwszy lot samolotem. Boże, drżałam jak osika. Bałam się że się rozbijemy, bałam się że ''nadużywam'' szczęścia i że jak nie teraz , to napewno później coś się stanie. Pamiętam ,że nawet się popłakałam ( no debil jakiś! ). A teraz lot samolotem to dla mnie chleb powszedni i średnio 6 razy w roku jestem na pokładzie jakiegoś boeinga.

Ale do czego zmierzam. Otóż szczerze w to wierzę  iż to my sami  jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i szczęście. I choć pewnie łatwiej i bezpiecznej było by siedzieć w tym swoim ciepłym i przytulnym słoiku to jednak czasem warto wykraczać poza swoją strefę komfortu by przekonać się na własnej skórze , że gdzieś tam, poza słoikiem, też istnieje życie.

czwartek, 9 stycznia 2014

antidotum

Mówisz, a moje usta milczą
Całujesz, lecz moje ciało nie tańczy już jak kiedyś
Magia stosunku zniknęła
Ognień pożądania się wypalił
Został gorzki smak i wspomnienia
Odcinam się od tego tępym nożem gniewu
By już więcej nie pragnąć


Komentarz autora: Chcę to wszystko wyrzygać , lecz szczerze wątpię bym mogła stworzyć wszechświat. 
Panie Boże, Ty mnie stworzyłeś, Ty znasz mnie najlepiej, więc powiedź proszę co jest ze mną nie tak?! A skoro wszystko jest w porządku to czemu się tak chujowo czuję???!

piątek, 3 stycznia 2014

noworoczne postanowienia

Pamiętam jak byłam mała i miałam elementarz. Ala ma kota i takie tam :) Wieczorami zawsze czytałam go przed snem na górze mojego łóżka piętrowego. Pomimo iż czytałam go codziennie, nigdy nie dotarłam do końca :/ Dlaczego? Ponieważ wpoiłam sobie do głowy, że trzeba zawsze zaczynać czytanie od początku, od pierwszej kartki. Tak więc wałkowałam w kółko jedno i to samo, czasem udało mi się zabrnąć kartkę dalej ,ale po jakimś czasie po porostu się znudziłam :/ To taka mała dygresja :P

Zaczynanie od nowa, na świeżo ,weszło mi w krew , także zawsze Nowy Rok, urodziny czy to początek miesiąca czy też tygodnia są dla mnie takim nowym wstępem. Takim swego rodzaju początkiem roku szkolnego , kiedy to stare grzechy i uwagi w dzienniku nie mają już najmniejszego znaczenia ;) Tak jak chrzest obmywa nas z grzechu , tak i Nowy Rok daje nowe możliwości :) Tak przynajmniej sobie wmawiam , ha!

Tak więc noworoczne postanowienia robię, a co! Od 1go stycznia zaczęłam pracować nad nowym projektem, ale podzielę się nim dopiero za jakiś czas, o ile mi się nie znudzi :p

poniedziałek, 30 grudnia 2013

jak phoenix

Jest jedna rzecz za która siebie najbardziej podziwiam. Jest taka siła we mnie ,która pcha mnie do przodu i ilekroć razy bym upadła , tylekroć razy się podniosę. Otrzepię pył z ubrania, zetrę błoto z twarzy i pójdę dalej.

sobota, 28 grudnia 2013

drogi pamiętniku

Drogi pamiętniku, nadal się snuję, a z twarzy nie ma już co wyciskać.
Nie udało mi się dzisiaj niczego dokonać oprócz przeprowadzenia udanej inwazji na epokę lodowcową w zamrażalce.
Cały dzień w domu. Kąpiel, łóżko, Star Trek i teraz znowu kąpiel i łóżko. Poza tym obżeram się. Jutro praca.

- Jak ci minęły święta?
- Spierdalaj!