Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysłodajnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysłodajnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

niechciało się iść do lasu to las przyszedł do mnie

I przytargałam dziada! Trochę się naszarpałam by wciągnąć go do windy, a później przepchnąć przez drzwi ,ale dałam radę. Jeee!!! :D Moje biedne ptaszki są lekko w szoku ,ale mam nadzieję, że się niedługo przyzwyczają do tego dzikiego ''lokatora''.


Teraz ślęczę nad ozdobami. Tak mnie coś natchnęło na noc :)


A na drzewku będzie to wyglądać tak:


poniedziałek, 9 grudnia 2013

mniam, mniam

Coś mnie dzisiaj wzięło na wypieki :P Pomysł na świąteczne dekoracje w kształcie ciasteczek zrodził się już jakiś czas temu, jednak brakowało motywacji by polepić coś modeliny, aż do dzisiaj. Mam w planach zawiesić te ciasteczka na białych gałązkach i postawić gdzieś w wazonie na parapecie. Niech się kurzy, ha!


A wy macie jakieś pomysły na świąteczne dekoracje, czy to tylko mnie tak rozpiera fantazja?

niedziela, 8 grudnia 2013

postcrossing - to działa! :)

W zeszły poniedziałek wysłałam moją pierwszą pocztówkę do Niemiec i już kilka dni później dostałam świąteczną pocztówkę z pozdrowieniami prosto z Norwegii. Whoop! Whoop! Happy day! :)


Po za tym to obijam się. Taka tam zimowa chandra. Na domiar złego jutro poniedziałek bleee...Nic się nie chce. Ale najlepszym lekarstwem na taki stan jest działanie, więc zaraz zabieram się za jakieś prasowanie czy coś w ten deseń.

niedziela, 1 grudnia 2013

???

Wciąż szukam siebie. Pomysły. Inspiracje. Cudze myśli.  Rozkładam je na części i przymierzam jak ubranie.

A tymczasem nowy projekt -> http://magspassions.blogspot.ie/ Tym razem po angielsku, co by trochę trudniej było, ha!

sobota, 30 listopada 2013

Welcome to Postcrossing

Przyczaiłam to na jakimś blogu i odrazu spodobał mi się ten pomysł!

O co chodzi?

Logujesz się na stronce http://www.postcrossing.com/ , losujesz adres i wysyłasz do kogoś pocztówkę :D To może być osoba z Australii  lub z jakiejś wioski w Chinach :P Ktokolwiek. Po czym czekasz na pocztówkę od kogoś, kto wylosował twój adres :D How cool is that?!
Jedynym warunkiem jest znajomość języka angielskiego w stopniu komunikatywnym. Dodatkowe języki są atutem.

Moja pierwsza pocztówka leci do Niemiec. No cóż, może mało ekscytujące miejsce ,ale zważywszy że kiedyś studiowałam ten piękny język ( ja,ja natürlich ) , będę miała szansę by się teraz wykazać :D

czwartek, 28 listopada 2013

Christmas Cards

Lubię robić kartki świąteczne. A że jakiś talent mam, chętnie go wykorzystuję do takich robótek ;)

Kilka tygodni temu usiadłam przy stole i zanurzyłam na kilka godzin w tej wspaniałej relaksacji. Zawsze kiedy coś tworzę odpływam. Nie ma żadnych stresów, żadnego pośpiechu. Jest tylko pomysł i pełne skupienie.

Przeważnie każdego roku towarzyszy mojej twórczości jakiś element przewodni. W tym sezonie są to perełki :D





Niestety wypukłe kartki z zagranicznym znaczkiem bardzo często nie trafiają do adresata, bo wiadomo, jak zza granicy to pewnie pieniąchy ;P

środa, 20 listopada 2013

po godzinach

Nie od dzisiaj wiadomo, że potrzeba jest matką wynalazków.

Oto nad czym pracowałam przez ostatnich kilka wieczorów.
Step by step: pudełko na kosmetyki , które walały się pod zlewem :D









piątek, 15 listopada 2013

Bartek Cygan radzi czyli z Buddą pod jednym dachem

Z Bartkiem jestem już od ponad 9ciu lat, a dopiero teraz jego nauki zaczynają mieć dla mnie sens. Co więcej, kiedyś to proste myślenie było obiektem moich żartów:

- Wiesz czemu masz taki mózg? Pytam Barta wskazując na obręcz stworzoną z moich palców, nie większą niż objętość orzech włoskiego. - Bo Ci spuchł , ha ha ha! :P

O ironio! Aż mi teraz wstyd, że śmiałam nazywać siebie mózgo-matką.

No więc mój Budda mówi: ''nie myśl'' , ale dla kogoś takiego jak ja, co myśli 24h na dobę, stresuje się, martwi i stara się czytać ludzią w myślach , takie proste zdanie brzmi jak herezja!
Nie myśl. Ha! To ci dopiero! To tak jakby ktoś kazał mi przestać oddychać. Ile wytrzymam? 30 sekund? 40 max. Jednak że, jestem już po kilku tysiącach godzin omawianych problemów z moim prywatnym Buddą, takie proste myślenie zaczyna być mi coraz bliższe :)
I tak wraz we współpracą Bartka Cygana aka Budda, powstała metoda białej kartki.
Chodzi o to by wyobrazić sobie białą kartkę, ścianę albo pokój, który jest twoim umysłem, przy czym wszystkie myśli to śmieci walające się po kątach. Coś leży tu, coś tam. Ściany są całe zamazane, a w rogu pod sufitem coś zaczyna gnić. Generalnie burdel na kółkach. No więc, za każdym razem kiedy przyłapię siebie ( a to też jest nie lada wyczyn! ) na zaśmiecaniu mojej głowy, włączam taki wyimaginowany wielki odkurzacz i wsysam to całe ścierwo. I już nie myślę ;p Bo po co się zamartwiać skoro i tak wszyscy umrzemy, ha! :D

PS: Cała procedura wydaję się być dziecinnie prosta , ale myśli mnożą się jak grzyby, więc trzeba być cały czas czujnym ,by pod koniec dnia nie zostać z bałaganem w głowie.


wtorek, 12 listopada 2013

działamy - czyli jak sobię radzę z przyzwoleniami

O przyzwoleniach pisałam już wcześniej -> kliknij tutaj <-. Tym razem chcę się podzielić tym, co dotychczas udało mi się w tym kierunku zrobić.
Otóż wielka akcja pod tytułem " przyzwolenią mówimy NIE!" trwa już prawie miesiąc (i pewnie potrwa kolejny :P)  Ale do rzeczy. Oto plan działania jaki stworzyłam sobie na początku tej akcji.


Podzieliłam dom na pięć stref : kuchnia, łazienka, przedpokój, sypialnia i duży pokój, po czym rozpisałam na kartce ( patrz zdjęcie wyżej ) wkurzające rzeczy dotyczące danego obszaru. Co prawda nie wyznaczyłam sobie jakiejś konkretnej daty na ukończenie tej listy, ale wywiesiłam ją w widocznym miejscu, więc za każdym razem kiedy mój wzrok napotkał tą białą kartkę zaczynała boleć mnie głowa ;p I tak powoli kolejne pozycje znikały z listy :D

Wczoraj pomalowaliśmy duży pokój. Ja dzisiaj ,z racji tego że miałam wolne, mogłam zająć się odświeżaniem przedpokoju i sypialni. Ponadto ,przez ten cały okres sprzątania nagromadziłam 3 wory ubrań, w których już dawno nie chodziłam i kilka worków pierdół znalezionych w różnych szafkach , na półkach i pod łóżkiem (wtf?). O wyniesionych śmieciach już nie wspomnę ,bo też się tego TROCHĘ nazbierało.
Za każdym razem, kiedy przeglądałam jakieś rzeczy starałam się działać bez skrupułów, ale coś mi mówi ,że za czym się przeprowadzimy to jeszcze wywalę połowę tego co teraz fartem ( nie mylić z prukiem ) zostało oszczędzone :p

WNIOSEK: Nawet sobie nie zdawałam sprawy w jakim barłogu żyłam!!!

niedziela, 3 listopada 2013

sweet things by Mags

W świetle zaistniałych okoliczności postanowiłam, że poszukam sobie nowego hobby. Poszukiwania trwały cały tydzień, aż wreszcie się udało :D Znalazłam! I od kilku dni lepię takie małe cudeńka :)



wtorek, 15 października 2013

konstruktywnie

Co jestem wstanie zmienić by poczuć się lepiej? By mniej się frustrować? By polubić siebie?

Przyzwolenia.

Przyzwolenia to takie małe , z pozoru nieistotne rzeczy które w gruncie rzeczy wkurwiają, i to bardzo. Przeczytałam kiedyś o tym taki artykuł i z doświadczenia wiem ,że tak naprawdę jest. Bo niby ta popsuta półka nie wywołuje u ciebie żadnych emocji, a jednak jak przychodzi gorszy dzień to masz ochotę rozpierdolić cały dom.
Wczoraj tuż po tym jak przez pół dnia poużalałam się nad sobą stwierdziłam ,że mam tylko dwie opcje:

1. Położyć się i umrzeć

          albo

2.Odpocząć, zebrać się do kupy i kolejny raz spróbować

Podczas relaksacyjnej kąpieli stworzyłam sobie listę rzeczy na które przyzwalam, które wysysają ze mnie energię ponieważ mnie wkurzają, jednak przymykam na nie oko, bo te sprawy nie są aż tak ważne. Czyżby? Jak mogę układać sobie w głowie skoro wokół mnie panuje taki syf?

W ciągu 5ciu minut na liście pojawiło się ponad 30 pozycji, między innymi:

* brudne ściany
* brudne okna
* ptasie kupy na podłodze (?)
* urwana półka ( bo trzeba było ratować Lili. Ale halo, to było ze 4 miesiące temu!)
* rzeczy na stole
* rzeczy na komodzie
* buty na przedpokoju
* popsuty kosz na śmieci
* rzeczy pod łóżkiem
* nieporządek w półkach
* wywieszone pranie w dużym pokoju
* resztki naklejki na komodzie ( kurwa! mieszkamy tu już ponad 3 lata i nigdy nie chciało mi się tego usunąć!)
* pusta ramka
* ramka na parapecie
* kurz na parapecie
* zdechnięte kwiatki na parapecie...itp

Kurwa, w jakim chlewie ja mieszkam i czemu na to sobie pozwalam?! Większość z tych rzeczy mogę zrobić od razu, mogę zerwać tą jebaną naklejkę z komody na którą patrzę od razu po przebudzeniu, mogę zetrzeć kurze , zrobić porządek w półkach i odświeżyć ściany. Dosyć! Tak nie może być!


środa, 9 października 2013

30 dni na rozbrojenie Kulfona

30 dni, podobno tyle potrzeba by wykształcić nowy nawyk.
Ja chcę sobie wykształcić nawyk pozytywnego myślenia, oraz zwiększyć swoją samoocenę.

Plan jest prosty. Przez najbliższe 30 dni będę rozbrajać Kulfona. Każdego dnia ,znanim położę się do łóżka będę zapisywać 5 pozytywnych rzeczy które przytrafiły mi się tego dnia. Może to być też coś takiego ,co udało mi się zrobić dla siebie, coś z czego się cieszę, z czego jestem dumna. Kiedyś juz pisałam o czymś  podobnym -> projekt szczęście <-, ale tym razem chodzi o to, by każdego dnia uchwycić pozytywy na kartce papieru , bądź wystukać je na klawiaturze. Ja będę starać się robić to drugie, abyście mogli śledzić moje postępy. 

Wytrwałości! :D

poniedziałek, 16 września 2013

jęczy buła i planagram - czyli jak zaplanować dzień

Pobudka. Otwieram zaspane oko a tam na dzień dobry z kąta łypie na mnie sterta brudów. Spoglądam w stronę okna i co widzę?  Suche kwiatki, które już dawno umarły z odwodnienia. Kuchnia - zlew straszy nieumytymi naczyniami, a podłoga woła o pomstę do nieba bo tak dawno nikt jej nie pieścił ścierą. Eh... wzdycham cicho, jednak nie wystarczająco, bo ptasi sensor już zdążył mnie usłyszeć i głośnym darciem domaga się uwagi, a także sprzątania klatki. Do tego standardowo czeka na mnie dzisiaj przygotowanie obiadu i prasowanie. Zajekurwabiście :/

Przygnieciona nawałem obowiązków nie robię nic, bądź tylko niezbędne minimum, po czym kolejny raz kładę się spać z tym ciężkim uczuciem zawodu, ponieważ kolejny dzień minął bezpowrotnie ,a ja nie zrobiłam nic konstruktywnego.

Za dużo, na późno i za mało czasu, a przy tym nie potrafię nie do niczego zorganizować. Stop!

Motywacyjny planagram jęczy buły.

Na kolorowych kartkach które sama projektuje, bo akurat wycinać i przyklejać to bardzo lubię, zapisuję rzeczy które mam w planie zrobić następnego dnia, a pod wieczór z uczuciem satysfakcji odhaczam to co udało mi się zrobić.




Planagram działa bez zarzutów lecz jęczy buła jęczy nadal, ponieważ po wykonaniu obowiązków domowych nie ma czasu lub/i chęci aby zrobić coś fajnego dla siebie.

 Ameryka została odkryta po raz kolejny.

Stworzyliśmy sobie wspólnie z moim życiowym kompanem planagram obowiązków domowych.
Zawsze było tak, że ja - aka jęczy buła - robiłam pewne rzeczy na bierząco, a przynajmniej się starałam. Rzeczy takie jak odkurzanie, prasowanie, pranie, obiad itp ,a pół soboty lub niedzieli przeznaczaliśmy wspólnie na generalne porządki. Ale żeby jęczy buła nie jęczała trzeba było to trochę zmienić i teraz każde z nas musi codziennie odbębnić jakąś czynność co by na chacie było zawsze czysto ;P

Tak więc otwieram dzisiaj oko i pierwsze co lecę do kuchni by zerknąć na planagram obowiązków. Czytam na głos: odkurzanie i podłoga. Ok, dam radę - myślę sobie - 30 minut i po sprawie. A co widnieje na moim motywacyjnym planagramie? Trening i blog. Super! Wreszcie mam czas na to by się rozwijać w tym kierunku w którym lubię bez tego przytłaczającego uczucia, że lista rzeczy ''do it now or die trying'' czeka w kolejce.


piątek, 13 września 2013

karny klaps w dupsko - czyli jak oduczyć się niezdecydowania

Chcesz herbaty? - Nie wiem.
Masz na coś ochotę? - Nie wiem.
Co myślisz o tym? - Nie wiem.
O której wychodzimy? - Nie wiem.
Gdzie idziemy? - Nie wiem.
Tutaj zjemy? - Nie wiem.
A może...? - Nie wiem.


AAAaaa!!! Nie wiesz?! To ja Ci zaraz pomogę się dowiedzieć! Ciach! Słychać klaśnięcie i krótki okrzyk bólu. Nie wiesz nadal? Ciach! Klaśnięcie, krzyk, i już drugi poślad zaczyna się rumienić jak dziewica na dzwięk sprośnego słowa. Karny klaps w dupsko za każde niezdecydowanie.

I tak własnie w jeden dzień staliśmy się bardziej zdecydowani :)

Chcesz herbaty? - Nie w.....Tak! Tak, poproszę ;p


Hot tip: Metoda ta śmiało może posłużyć jako gra wstępna, jeżeli tylko siła klapsów nie spowoduje krwotoku z odbytnicy...Enjoy :D

piątek, 9 sierpnia 2013

hobby

Leżę leniwe rozłożona w wannie. Ręce skrzyżowane na piersi , spuszczony wzrok i obąbana mina. Bezsensu. Wszystko bezsensu!

Macie czasem tak, że chcielibyście coś zjeść ,ale nie wiecie co? Otwieracie pełną lodówkę a tam dżem, szynka, ser, jogurt, mleko, ooo nawet sałatka z kurczaka! Ale nie, to nie to. Maczacie palucha w majonezie i na tym się kończy.
Ja tak właśnie mam ze sobą. Coś bym chciała, coś bym porobiła, ale nie wiem co i w jakim celu? Żeby sprzedać? Żeby dać? Ale komu i co? Zrobić coś dla siebie? Po co? Żeby się kurzyło na półce? Bezsensu :/

Leżę tak w tej wannie z wodą sięgającą do brody i zaczynam użalać się nad sobą. Wtem słyszę nad sobą męski głos:

- Może nie masz żadnego hobby?
- Ja? - odpowiadam. Przecież prowadzę bloga, tworze scrapbooka i jeżdżę na rowerze. Poza tym lubię oglądać filmy i czytać książki. To chyba hobby, nie?

I wtedy oboje doszliśmy ( haha) do wniosku, że trzeba uściślić to hasło:

Hobby , to takie zajęcie, do którego przyjemnie się wraca w każdej wolnej chwili. ( czyżby sex? :P )

Blog - no tak, lubię pisać, ale robię to tylko jak mam temat lub wenę.

Scrapbook - coś tam stworzę od czasu do czasu

Rower - głównie służy mi jako środek transportu

Książki i filmy - ( paluch w majonezie ) , jak nie mam nic lepszego do roboty to właśnie w taki sposób zabijam czas

Hobby, coś na co zawsze mam ochotę....ZAKUPY!!!

- szynka i masło?
- no nie, jasne że nie! Ciuchy!!! :D

Lubię ciuchy. Lubię kupować, prać, prasować i je nosić! Lubię się stroić. Lubię dopasowywać dodatki. Lubię szukać perełek! :)

I tak powstał pomysł na stworzenie nowego bloga: kliknij tutaj by przenieść się na łachoblog

Chcę spróbować coś zrobić z moją pasją ,ale od razu zaznaczę, co by uspokoić moich fanów :P , że nie rezygnuje z tego miejsca.To moja krwawica.


PS: Dzięki skarbie, jesteś najlepszy! Kocham! ♥

niedziela, 21 lipca 2013

projekt szczęście - czyli 10 rzeczy za które jestem wdzięczna

Kiedyś się modliłam. Prosiłam, błagałam , żądałam. Teraz staram się być wdzięczna.

Jakoś trzy tygodnie temu zaczęłam stosować tą technikę. Czemu? Hm...sama nie wiem. Czytałam kiedyś o tym u Beaty Pawlikowskiej. Książka pod tytułem "Klucz do sekretu" opisuje to ćwiczenie jako jeden ze sposobów na przyciągnięcie szczęścia. Ale o co chodzi?

Budzę się rano i myślę sobie co takiego mam z czego mogę się cieszyć? Tuż przed zaśnięciem, kiedy leże wygodnie w łóżku ,zaczynam przywoływać pozytywne obrazy poprzedniego dnia.
Czasem jestem zmęczona, czasem mam po prostu chujowy dzień i wtedy myślę że nie ma chociażby najmniejszej rzeczy za którą mogła bym być wdzięczna. I nawet nie mam ochoty się wysilać by coś wymyślić, i nagle gdzieś pod kopułą coś zaczyna się dziać. Najpierw nieśmiało, niby z przekąsem zaczynam swoją litanię:

* cieszę się że nie narobiłam w majtki jak puściłam bąka!

I czuję jak po tych słowach robi mi się cieplej ( w gaciach ) na sercu :) I myślę sobie - ok, może jednak jest coś za co mogę być wdzięczna ,więc kontynuuję:

* cieszę się że zjadłam dobrą kolację
* cieszę się że leżę na wygodnym łóżku
* cieszę się że miałam relaksujący wieczór

I tak to się powoli rozkręca. Jedna myśl przywołuje drugą:

* cieszę się że dostałam dzisiaj maila
* cieszę się że mam fajne ptaszki
* cieszę się że krótko byłam w pracy
* cieszę się że zarobiłam pieniążki
* cieszę się że udało mi się zrobić trening
* Ooo....i cieszę się że mam fajne włosy
* i że ktoś czyta mojego bloga
* i że było dzisiaj ciepło na dworze
* i że jesteś tu ze mną ♥
* i....

Wniosek: Szczęście to nie jest coś co się nam przydarza jak zostanie spełniony jakiś warunek. Szczęście to stan umysłu, w który sam możesz się wkręcić.


środa, 12 czerwca 2013

coś nowego

Wyprowadziłam się na spacer. Ha! Też mi historia. Niby nic, a same przekonywania siebie zajęły mi aż 2 godziny. Taka z pozoru prosta sprawa, a moja głowa od samego początku zaczęła knuć pomysły jak tu ją z sabotować. Myśli bez najmniejszego wysiłku przychodziły do głowy - bo pranie nie jest ściągnięte, bo trzeba poodkurzać, a może wcale nie jest tak ciepło na dworze? A co jeśli zaraz zacznie padać? A gdzie w ogóle miała bym iść? I po co? Czy nie lepiej by było rozpłatać dupsko na kanapie przed komputerem? Ooo...pamiętaj , musisz maile sprawdzić , i wykąpać się , i...no tak, włosów nie musisz czesać , ale bez oka umalowanego? Nie, tak nie wypada. I jeszcze paznokcie obetnij, miałaś już to zrobić wczoraj, i... Stop! Zamknij się wreszcie!
Zakładam sobie kaganiec, ubieram bluze i wychodzę!

Idę wzdłuż szkolnego ogrodzenia, później przecinam blokowiska, mijam pasy zieleni i dalej idę wzdłuż lini tramwajowej aż do skrzyżowania po czy skręcam w lewo, kilka metrów, dalej w lewo. Jestem na prostej, mijam myjnię samochodową, Aldiego,i znowu idę wzdłuż ogrodzenia szkolnego prosto aż do domu. 30 minut.
I co , tak ciężko było wyjść i się przewietrzyć? Nie fajniej się czujesz?
Ano, fajniej :) Dzięki :) Czas na drugie śniadanie.




niedziela, 21 kwietnia 2013

be your best friend

Cieszę się, bo czemu by nie? Mam dwie nogi dzięki którym mogę mknąć szybko na rowerze, palce które zwinnie skaczą po klawiaturze i głowę pełną pomysłów! Jestem kreatywna i zabawna lecz mino to często uzależniam swoje szczęście od kogoś lub/i czegoś. Czemuż to tak? Może bym się skupiła wyłącznie na sobie i sama dla siebie była źródłem szczęścia i radości?


sobota, 23 marca 2013

w zdrowym ciele zdrowy duch!

Depresja depresją ale ja nie zamierzam siedzieć na tyłku i czekać na lepsze dni! O nie! Jestem na etapie wprowadzania w życie kilku nowych ulepszeń :)

Nr.1 Szczota

Kiedyś wyczytałam w jakiejś książce że masaż szczota (zdjęcie poniżej) usuwa toksyny z ciała i polepsza krążenie. Taką szczotę już mam bo od razu po przeczytaniu książki popędziłam do sklepu żeby sobie ją kupić. Co prawda użyłam jej tylko kilka razy i to głównie do rozczesywania włosów :p ,ale teraz zaczynam regularnie masować całe ciało. 5 minut przed snem powinno wystarczyć bo dłużej chyba nie wytrzymam z tego względu że trochę ostra jest ta szczota i od razu po masażu ciało piecze jak cholera ale widocznie tak ma być.


Nr 2 Dobre myśli

Zaczęłam zapisywać przed snem i tuż po przebudzeniu ( o ile mam tylko czas) tak zwane ''dobre myśli'' , czyli kilka pozytywnych zdań w stylu '' dzisiaj będzie dobry dzień''. Nawet jeśli nic nie wskazuje na to że będzie dobry  napisać nie zaszkodzi ;)



Nr 3 Magiczny miód

Magiczny z przymrużeniem oka ;) Ale podobno działa! Manuka 400+ dobry na wszystko. Łyżeczka rano ,łyżeczka wieczorem. Wciąż czekam na pierwsze rezultaty.



Jak już to mi nie pomoże to ja już nie wiem!!!
 

wtorek, 5 marca 2013

naprzód marsz!

Wymyśliłam!( Też mi nowość. Co jak co ale w wymyślaniu, snuciu ,knuciu i planowaniu jestem dobra,ale do rzeczy!)  W każdym miesiącu będę robić coś dla siebie. Coś małego, coś co pozwoli mi podbudować, albo raczej zbudować od podstaw moją pewność siebie i poczucie własnej wartości ( czy to nie to samo?). Chciała bym się rozwijać w wielu kierunkach co zawsze jest problemem bo mam tak zwany "słomiany zapał". Łapię 5 srok za ogon a jak jedna zacznie srać to rzucam wszystko w pizdu! Tym razem chcę to zmienić! Każdy miesiąc będzie poświęcony jakiemuś hobby. Czasami (czytaj często (pięknie, Magda wyrabiasz się!) Dzięki :p) słyszę od kogoś że jestem dobra w tym i w tamtym. Ok, ale czy tak naprawdę można być dobrym w kilku rzeczach na raz? Zobaczymy.
Miesiąc malarstwa uważam za otwarty!

Phoenix park - Dublin


Dzisiaj był dobry dzień, mimo tego że jelenie nie chciały pozować i odwracały się dupami do obiektywu.
PS: Akurat w fotografowaniu nie jestem dobra :p